środa, 28 stycznia 2015

Goczałkowice: Zapora (tama)

Z cyklu: "a gdy zrobi się ciepło, to pojadę do..." - zapora w Goczałkowicach.
Na dobrą sprawę miałem okazję tam być dwa razy w życiu, raz już z założenia w celu wybadania jak wygląda sytuacja pod kątem jazdy na rolkach. A ta ma się całkiem nieźle...
Do dyspozycji jest długi jak okiem sięgnąć, prosty, równy kawał asfaltu. Po prawej woda z kaczuszkami, po lewej pola. Zależnie od tego, z której strony wiatr zawieje, to ochładza nas delikatna bryza, lub wykańcza woń nawożonych gnojowicą(?) pól. Domyślam się, że rozrzucanie gnoju nie trwa cały rok - po prostu musiałem mieć pecha i trafić na czas radosnego miotania kupą.


Wracając do samych warunków: co jakiś czas rozlokowane są ławeczki, więc można sobie przysiąść i odpocząć. Parkingu od trony ul. Jeziornej nie ma, natomiast znajdzie się kilka miejsc pośród drzew, gdzie można bezpiecznie postawić samochód. Nie wiem jak w sezonie letnim, ale w połowie września niestety nie było nigdzie miejsca, gdzie można by kupić coś do picia.




Poza asfaltem przy zaporze, jest jeszcze jedno miejsce, na które trzeba będzie zwrócić uwagę: park obok pobliskiego kompleksu sanatoryjnego. O ile dobrze pamiętam (a mogę się mylić), kiedyś poruszanie się po nim było możliwe tylko przy pomocy samochodu 4x4 lub balkonika. Wygląda na to, że alejki zostały odnowione. Czy nadają się do jazdy - o tym przekonam się przy najbliższej okazji.



...tak więc byle do wiosny!
Lokalizacja: google maps. Więcej informacji już wkrótce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz